Tash Sultana i „Flow State”. Nowa jakość na rynku

11 września 2018

Powoli, ale zdecydowanie w kierunku jesieni, prowadzi nas muzyka bardzo zdolnej wokalistki z Melbourne. Nazywa się Tash Sultana.

Talent, upór i zawodowa pewność siebie doprowadziły Tash do miejsca, z którego bardzo blisko do prawdziwych gwiazd światowej czołówki muzycznej. Zaczęło się od nauki gry na gitarze, którą otrzymała w prezencie. Od sfałszowania dowodu tożsamości, co pozwoliło jej występować w nocnych klubach.  Od ulicznych występów.

Później był internet, miliony fanów i pierwsza epka. Następnie solowy, debiutancki album „Flow State”. To zbiór nagrań napisanych, zaaranżowanych, wykonanych i wyprodukowanych przez Tash. Co więcej, Sultana gra na każdym z piętnastu instrumentów, które można usłyszeć, w tym na saksofonie, syrindze, fortepianie i gitarze.

„Flow State” to niespotykanie niekolizyjne połączenie soulu, rocka, reggae flamenco, breakbeatu i bluesa. To nowa jakość na smutnie plastikowym rynku muzycznym, gdzie wieje deficytem emocji, wiarygodności i prawdziwej miłości do muzyki. To wszystko znajdziemy w muzyce Tash.

Jeśli istnieje punkt wspólny dla nagrań Bjork, Pink Floyd, Nneki i Pacpo De Lucia, to jest nim pierwsza płyta Tash Sultany. To inspirujące przywitanie jesieni.

Autor: Paweł Bobrowski | Źródło: RDC