fot. mat. prasowe

Nowa płyta Lo Moon na letnie wieczory

23 marca 2018

Był wrzesień 2016 roku kiedy pojawiło się pierwsze nagranie mało popularnego wówczas zespołu o nazwie Lo Moon. To był siedmiominutowy utwór o tytule „Loveless”.

Jego hipnotyczne brzmienie i wokal do złudzenia przypominający głos Marka Hollisa z najlepszych czasów Talk Talk, jednoznacznie określiły klimat, który piętnuje ich muzykę do dziś. To leniwe, snujące się elektroniczne dźwięki, przeplatane duchem rocka, łagodzone głosem Matta Lowella pochodzącego z NY . W zespole Lo Moon gitarę basową trzyma kobieta. Nazywa się Crisanta Baker i pochodzi z Denver. Gitarzystą jest Samuel Stewart z Londynu. To nie jest zbieżność nazwisk. Samuel faktycznie jest synem Dave’a Stewarda z zespołu Eurythmics.

Warto wspomnieć o osobach, które odpowiadają za rewelacyjne brzmienie płyty. Są nimi Chris Walla, współpracujący z zespołem Death Cab For Cutie oraz Francois Tetaz czuwający nad brzmieniem produkcji Gotye.

Są także goście. Wśród nich m.in. muzycy The War On Drugs czyli Adam Granduciel i Charlie Hall.

Spośród dziesięciu eterycznych, melodyjnych piosenek z powodzeniem można wybrać trzy, które zajmą godne miejsca na listach przebojów. To przede wszystkim utwór otwierający album „Lo Moon” o tytule „This Is It’ oraz „Thorns” i „Real Love”.

Płyta nabierze innego wymiaru i koloru kiedy zagra w tle ciepłych, letnich wieczorów w „pięknych okolicznościach przyrody”.

Autor: Paweł Bobrowski | Źródło: RDC