fot. Facebook

Muzyczne Sukcesy 2015

4 marca 2016

Lubię początek roku, te pierwsze dwa miesiące. Kiedyś je lubiłam ze względu na aurę, śnieg, mróz i jazdę na sankach.

Teraz jednak mam inny powód, by styczeń i luty darzyć wyjątkową sympatią. Początek roku to przecież czas zapowiedzi płytowych i okres wręczania nagród, również tych muzycznych.

We Francji najważniejsze nagrody muzyczne nazywają się Victoires de la Musique, czyli po prostu Muzyczne Sukcesy. Bardzo to słuszna, jakby nie było, nazwa. Tegoroczna gala zaxdedykowana została ofiarom zamachów z 13 listopada, ale nie tylko. 2 stycznia tego roku odszedł Michel Delpech, a więc muzycznie wspominano właśnie jego.

Nagrodę za całokształt twórczości, tak zwaną Victoires d’honneur otrzymał w tym roku William Sheller. Ten urodzony w Paryżu kompozytor, który już w wieku 10 lat wiedział, że chce zostać „małym Beethovenem i już”, miał łzy w oczach, gdy przy pianinie śpiewał swój największy przebój: „Un homme heureux” („Szczęśliwy człowiek”). Co ciekawe, chwilę wcześniej jeden z jego utworów śpiewała znana w naszym kraju młodziutka Louane, która swoją przygodę z show businessem zaczęła w programie „The Voice”, wykonując właśnie „Un homme heureux”. Następna statuetka powędrowała zresztą właśnie do niej – za „płytę – objawienie”. I nic dziwnego: jej debiutancki krążek „Chambre 12” („Pokój 12”) był najlepiej sprzedającą się płytą roku 2015.

„The Voice” generalnie okazuje się prawdziwą kuźnią talentów. Wielki przegrany tegorocznej gali, Kendji Girac czy duet Fréro Delavega też stali się znani dzięki temu programowi telewizyjnemu.

Trzecią statuetkę w swojej karierze zgarnełą Yael Naim – tym razem pokonała Zaz i Véronique Sanson w kategorii „Artystka roku”. Dziękując za nagrodę, powiedziała: „Mam nadzieję, że nadal będziemy otwarci na innych”. Nie da się ukryć, że Yael to chyba najbardziej międzynarodowa postać z kręgu współczesnego variété. Do końca nie jestem pewna, czy tak naprawdę do variété przynależy, ponieważ nie nagrywa po francusku, tylko po angielsku, ewentualnie hebrajsku. Najbardziej znana jej piosenka to „New Soul” – możecie ją kojarzyć z reklamy pewnego laptopa z jabłuszkiem. Ale skoro dostaje Victoires de la Musique, i to nie tylko w kategorii „Muzyka świata”, to nie wypada o niej nie wspomnieć. Tym bardziej że jej muzyka jest po prostu… ładna.

I jeszcze z kronikarskiego obowiązku: Johnny Hallyday (który nota bene spóźnił się na własny występ – widać tak wielkim gwiazdom jednak można więcej) otrzymał nagrodę w kategorii „Płyta roku” za „De l’amour”. Wyznał przy okazji, że to najbardziej intymna płyta w jego karierze. Nagroda za „Piosenkę roku” powędrowała natomiast do Maitre Gims za utwór „Sapés comme jamais”.

Według komentatorów, gala była zbyt długa – trwała ponad trzy godziny – a niektóre decyzje dość kontrowersyjne, ale czy nie na tym właśnie polega urok takich corocznych uroczystości?

Autor: Agnieszka Lipka - Barnett